Nowy rok, nowy ja czyli jak zarobiłem +6,73% w trzy dni

Za nami pierwszy tydzień nowego, 2018 roku. Mawia się, że jaki pierwszy dzień czy nawet tydzień, taki cały rok. Całe szczęście ten rok rozpocząłem w bardzo dobrym stylu. Z otwarciem pierwszych pozycji wstrzymałem się do środy. Jak informowałem już w osobnym artykule, na pierwszy ogień trafiły pary walutowe AUDCAD oraz EURUSD. Co ciekawe, obie opcje okazały się zyskowne, dzięki czemu rok rozpocząłem od zaksięgowania zysku w wysokości 1,45%.



Kolejna sesja nie była jednak dla mnie już tak łaskawa. Otworzyłem wówczas opcje PUT na EURUSD i NZDUSD. Niestety obie okazały się stratne, w efekcie czego oddałem cały wcześniejszy zysk (a nawet nieco więcej). W piątek ograniczyłem się do otwarcia jedynie jednej opcji - PUT na EURUSD. Dzięki wykorzystaniu martyngału, opcja ta z nawiązką odrobiła czwartkowe straty. Ostatecznie, dzięki 5 opcjom end of the day zarobiłem w tym tygodniu (w ciągu trzech dni) 2,45%.



W piątek poświęciłem również chwilę na krótkie testy jednej strategii, którą testowałem już jakiś czas temu na łamach portalu Comparic.pl. Jak się jednak okazało, mimo osiągniętego zysku, prawdopodobnie nie będę więcej handlował na podstawie tej strategii. Mimo to, dzięki krótkiej spekulacji udało mi się nieco powiększyć ostateczny wynik do 6,73%. Wszystko to było jednak możliwe tylko i wyłącznie dzięki zastosowania martyngału. Gdyby nie to, tydzień prawdopodobnie zakończyłbym ze stratą. Okazuje się więc, że najprostsza analiza Price Action sprawdza się w moim przypadku najlepiej.

Wiem, że zapewne za chwilę znajdą się hejterzy, którzy powiedzą, że wykorzystując martyngał zachowuje się jak hazardzista i amator, który lada moment straci cały kapitał. Nic bardziej mylnego. Nim zacząłem wykorzystywać martyngał, przez cztery miesiące prowadziłem skrupulatne testy by sprawdzić jak długi ciąg strat musiałbym przetrzymać. Okazuje się, że ryzykując 1% kapitału w początkowej pozycji, nic nie powinno mi się stać. Nawet jeżeli jednak, kiedyś przydarzy mi się dłuższy ciąg strat i stracę cały kapitał, to stracę tylko to, co mam u brokera a nie cały kapitał, który posiadam. W dalszym ciagu przestrzegam bowiem podstawowej zasady świadomego inwestora: ryzykuj tylko tyle, ile jesteś w stanie stracić. W mojej osobistej interpretacji oznacza to tyle, że pieniądze, które wpłacam do brokera, już w chwili przelewu uznaję za stracone.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Follow by Email

Copyright © 2014 Arkadiusz Jóźwiak , Blogger